inicio mail me! sindicaci;ón

Wpisy z Kwiecień, 2011

Parkowanie

Akwarela 10,5 na 16 cm.

Słów kilka o lesie

A dziś chciałabym Wam zacytować wieszcza. Piękny, niezwykle plastyczny fragment, do którego często wracam, przenosząc się choć na chwilę w tą życiodajną, kojącą, cudną zieloność…

„… i poszli w głąb lasu.Cisza mroczna ich ogarnęła i majestat jakiś potężny…Żółtawe pnie sosen, niby tysiące kolumn, podpierających zielone sklepienia, stały bez ruch, dołem mchy złotawe, miękkie jak jedwab, rozścielały się niby kobierzec, a gdzieniegdzie wachlarze paproci drżały, poruszane nieznanym powiewem. Słońce słabe przeświecało przez gałęzie i kładło nikłe, złotawe plamy arabesek na mchy i jasnozielone liście leszczyn. Żywiczna woń lasu przepełniała im piersi, a ten spokój panujący dokoła, onieśmielał, tak że długo siedzieli w milczeniu, nasłuchując, bo w dali gdzieś kuł dzięcioł zawzięcie, przyczepiony do sosny, to znów wrona z krakaniem przeleciała nad lasem, to śpiew kosiarzy doleciał słabym echem z łąk, to jakieś pokrzyki wesołe leciały po lesie. Taka była chwilami cisza, że słyszą szelest spływających na ziemię długich, złotawych szpilek sosnowych.To znowu stado srok nadleci ze skrzekiem, kłócą się, aż las kipi wrzawą, i odlatują; to żuk przeleciał z brzękiem lub pszczoła za kwiatem; to wiewiórka zachrupocze zeszłorocznymi szyszkami, to wiatr zaszemrze w konarach, skłóci harmonię, aż się pochwieją przez chwilę olbrzymy w poważnym rozhoworze. I znowu cisza. Świetlane pęta wsiąkają w zieleń i niby złote hafty plamią bursztynowe pnie sosen. Potem przychodzi coś jak cień, wsącza się z wolna w las, mrocznieje, robi się czarniawo, wszystko zdaje się zapadać w jakieś głębie i szmer się rozlega podobny do jęku smutnego, chłodny oddech idzie z leśnych głębin i uderza … przejmującą falą zimna.”

W. Reymont „Suka”

Kukuryku

Jaja

czytaj dalej »

O kurczaczek…

Wciągnęły mnie wyzwania w Magdowie, tym razem zgłaszam moją kartkę świąteczną kurczakowo- jajeczną. Z Magdowa użyłam moich ulubionych kropelek i guzika .

Życzę wszystkim spokojnych i radosnych Świąt!

Zbiór spojrzeń na wiosnę

Ażur

Ażur (z franc. ajour – dziurka)

Taki naturalny ażur mnie ostatnio zafascynował. Był jednak obiektem trudnym do sfotografowania, gdyż lekki jak piórko ulegał ciągle podmuchom wiatru.

czytaj dalej »

Ptasiarnia

U mnie znowu ptaszki (Zygmunt F. miałby ze mną pewno sporo roboty ;P), tym razem wykonane z masy solnej, pomalowane akrylami, tkwiąc na szaszłykowych patykach stanowią ozdobę doniczki z kwiatem. Osobiście najbardziej lubię zielonego, jest taki jakiś apatyczny i przygaszony jak ja ostatnio.

 

czytaj dalej »

‚Koronkowa robota’

No może nie do końca są to koronki, ale szydełkowe kwiatki. Dla mnie na stres i smutki najlepsze są robótki (nawet mi się zrymowało :P), a zwłaszcza te szydełkowe. Ostatnio uspokajając myśli siedziałam wieczorem i robiłam takie kwiatki. Nie widać tego za dobrze na zdjęciach ale są koloru kremowego.

czytaj dalej »

Wszystko i nic…

To już kwiecień i jakiś zastój wpisowy u mnie. Stali bywalcy bloga już się dopytują o co chodzi, a mnie jakaś taka melancholia dopadła ostatnio… eh

To nie znaczy oczywiście, że nic nie robię, od ostatniego wpisu powstało parę rzeczy mniej  i bardziej udanych np. rysunki na szkolną gazetkę, palto dla małego misia, kilka krepowych żonkili, cały czas haftuję pewną serwetę- później Wam pokażę, kilka kartek, trzy ptaszki z masy solnej (czekają na pomalowanie ), kwiatki z papieru- różyczki (czekają na kolor-tuszowanie), w trakcie mam jeszcze robótkę jedną szydełkową, poza tym posiałam pietruszkę, rzodkiewkę, cebulę, bób, słoneczniki i groszek pachnący, i przesadziłam kwiaty doniczkowe, zrobiłam też pewien biznesplan (który czeka na sponsora :P).

Pokażę Wam dziś rysunki  (zdjęcia beznadziejne robione w pośpiechu), kwiatka- podkładkę, i taką jakby kosmetyczkę uszytą ze starych spodni (konkretnie z nogawki).

A dziś miałam ciekawy sen, o takiej machinie do podróży w czasie. Szłam sobie z moją koleżanka i jej roczną córką latem po plaży, słońce już chyliło się ku zachodowi, było ciepło i tak nieopisanie pięknie, jednak czas już było wracać do domu. Doszłyśmy więc do takiej jakby ‚windy’- tylko, że ona nie jeździła w górę i dół, tylko kręciła się w bok jak karuzela- w takiej kapsule tak szybko, że nie było tego widać. Moja koleżanka wsiadła i wcisnęła  liczbę +83, i pojechała o tyle lat do przodu ( chyba jednak nie była po przeniesieniu o tyle lat starsza- tylko jakby miejsce zmieniała- czas). Chwilę się zastanawiałam, potem wsiadłam i wcisnęłam – 10…i się obudziłam zupełnie nie wiedząc ile mam lat :D

Sny można ‚kolekcjonować’ na stronie http://dreams.dicant.net  na którą Was serdecznie zapraszam.

A w kalendarzu ostatnio był taki cytat

„Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona.”

A. Einstein

czytaj dalej »