25 wrz 2011 @ 20:51 · Kategoria cytaty, malowane

„Zmrok nadchodzi gdy
Dopalam świecę co we mnie się tli
Okrywam się kołdrą ciepłych chwil
I płynę lekko widzę dom
Wlatuję oknem siadam i
Oddechy wasze liczę jak
Nikt…”


„Okręt mój płynie dalej, gdzieś tam
Serce choć popękane, chce bić
Nie ma cię i nie było, jest noc
Nie ma mnie i nie było jest dzień”
7 cze 2011 @ 08:58 · Kategoria zdjęcia
nic mi dzisiaj nie potrzeba…

Z niedzielnej wycieczki, do Żnina, a potem kolejką do Biskupina przez Wenecje (a co :))
czytaj dalej »
12 maj 2011 @ 10:24 · Kategoria moje miasto, zdjęcia

Stary Rynek w Poznaniu.
czytaj dalej »
15 lis 2010 @ 14:27 · Kategoria cytaty, malowane

Akwarela 10 na 14 cm.
Trzy słowa najdziwniejsze
Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.
Kiedy wymawiam słowo Cisza,
niszczę ją.
Kiedy wymawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie
Wisława Szymborska
„Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. ”
Albert Einstein
30 paź 2010 @ 11:32 · Kategoria malowane

Akwarela 10 na 14 cm.
27 wrz 2010 @ 17:33 · Kategoria zdjęcia

A na dzisiejszy słotny, jesienny dzień wrzucam taki oto kiczowaty zachód słońca :)
13 wrz 2010 @ 16:32 · Kategoria zdjęcia

Skansen w Zubrzycy Górnej.
6 wrz 2010 @ 21:37 · Kategoria zdjęcia

Szczyrk spowity w mgiełkach, wyżej bardziej nocny, niżej jeszcze w ostatnich promieniach słońca.

25 lip 2010 @ 11:29 · Kategoria zdjęcia
5 nad ranem, sen nie przyjdzie…

czytaj dalej »
18 cze 2010 @ 11:37 · Kategoria moje miasto, zdjęcia

10 cze 2010 @ 13:09 · Kategoria zdjęcia

7 cze 2010 @ 10:06 · Kategoria ciekawe miejsca, zdjęcia

Wiatraki koło Lednogóry.
czytaj dalej »
29 kwi 2010 @ 16:37 · Kategoria moje miasto, zdjęcia

„Wczorajszy słońca blask. Źle wywołane zdjęcie. Nadzieją tkany czas… tak bardzo, tak chciałabym w przestrzeni lekko stąpać…”
2 lut 2010 @ 20:56 · Kategoria malowane

Akwarela 14,5 na 20 cm
6 paź 2009 @ 09:07 · Kategoria pisanki, tu pitu pitu, tabletki czyli bazgroły na tablecie

Z krzykiem rodzącego się dziecka, otulony w ciszę jezior i lasów budził się powołany do życia. Taki sam jak inne i zupełnie odmienny. Dla jednych pierwszy, dla innych ostatni, szary, lub pogodny, przewidywalny i całkiem nieznany. Taki w którym zmienia się wszystko wokół i taki w którym zmieniamy się sami. Pełen wzruszeń, śmiechu, bólu i łez.
Wpisany w przepisową ilość tyknięć zegara, gdzie czas przecieka jak piasek przez palce, lub ciągnie się jak cukierek mordoklejka.
Prezent którego często nie doceniasz, a on stoi codziennie, przed twoimi drzwiami ozdobnie zapakowany, z wielką kokardą na szczycie.
Dostajesz go zawsze, gdy jesteś w stanie otworzyć oczy i stwierdzić, że żyjesz.