inicio mail me! sindicaci;ón

KURort

Spokojnych, radosnych Świąt życzę wszystkim :)

kurki wielkanoc 2013r.

Taki mały KURorcik sobie ostatnio uszyłam, większość ręcznie :)

kurki wielkanoc 2013r.

kurki wielkanoc 2013r.

czytaj dalej »

Woreczek na lawendę

A taki woreczek i „poduszeczkę” uszyłam na przywiezioną z Chorwacji lawendę. Wykorzystałam do tego celu moją starą spódnicę, która już mi jakoś nie leżała :)

Pozdrawiam tonąc w zapachu lawendy :D

Wesołych Świąt

Życzę Wszystkim odwiedzającym mojego bloga, spokojnych i radosnych Świąt, oraz wiele wiosennej świeżości, nowych pomysłów, inspiracji, i tego aby każdy odnalazł to czego szuka.

A moim życzeniom towarzyszy królik, czy może zając któż to wie…

Zajączek ma ok. 29 cm wzrostu. Zastanawiałam się nad wyszyciem mu oczu ale J. powiedział, żeby tak zostawić bo ” tym zającem mógłby być każdy z nas”, no i w sumie miał racje, więc zając pozostał bezoczny, aby każdy mógł poczuć się świątecznie.

czytaj dalej »

Torba na zakupy nr.2

A oto torba numer dwa. Ma bardziej szalone wzory i kolory. Dodatkowo posiada wewnątrz mała kieszonkę, którą zawdzięcza mym potom, łzom i klątwom oraz pomysłowemu panu J. (dziękujemy:)). Wymiary torby to ok 32 na 35 cm.

czytaj dalej »

Recykling- poduszkowiec

Bardzo podobał mi się pewien stary sweterek w paseczki. Paski kolorowe, optymistyczne, pomyślałam, że szkoda wyrzucać. Przerobiłam więc sweterek na poszewkę na poduszkę. Niewiele wymagało to zachodu, po prostu przeszyłam boki i już, przód swetra stanowi teraz zapięcie poszewki. Polecam takie dawanie drugiego życia przedmiotom, jest tanie, kreatywne i ekologiczne.
Przyjemnego poniedziałku życzę! :)

czytaj dalej »

Torba na zakupy

Z potrzeby powstała ostatnio torba na zakupy, miałam kiedyś taką materiałową , ale ktoś tam pożyczył i nie oddał, a foliówek szczerze nie znoszę. Zabierałam się za uszycie tej długi czas, ponieważ szycie u mnie odbywa się na zasadzie prób i błędów, i oto jest! Dumna jestem z tego, że nie porzuciłam pracy w połowie, i że udało się stworzyć coś na kształt torby na zakupy :) Oczywiście mam świadomość wielkiej niedoskonałości mego produktu, co jednak nie odbiera mi radość z jej posiadania.

A tak wygląda z drugiej strony.

I od środka :)

czytaj dalej »

Woreczek

Pomyślałam sobie, że trzeba iść  z duchem czasu, i być choć trochę  bardziej eko poczyniłam więc ku temu pewne kroki i uszyłam sobie „śniadaniówkę”. Nie będę już więc pakować jedzenia do pracy w paskudne woreczki foliowe. A moje dzieło, które powstawało w pocie czoła wygląda mniej więcej tak, jeszcze tylko muszę zapięcie przyszyć i waham się pomiędzy guzikiem a rzepem.


fot. Dies

szerokość 16,5 cm, wys. ok 21 cm., na zewnątrz płótno, a w środku bawełna w kratkę.

Kocha, nie kocha; biełe i czerone

Serca w kratkę, jak pogoda, uszyłam ostatnio pragnąc zapomnieć się w magicznej mocy stukotu maszyny do szycia. Wyszło mi sześć, niektóre są kratko-czerwone, inne kratko szare-lniane, różnej wielkości. Najbardziej lubię jak uda mi się uszyć takie koślawe, krzywuchy nieregularne- najbardziej mi się takie podobają. Ogólnie jestem zadowolona z mojego ostatniego maszynowego wyczynu:)

czytaj dalej »

Ptactwo

fot Dies

Ptaszki uszyte z łatek-resztek. Każdy jest nieco inny, bo szyte były ot tak z rozpędu, bez żadnych wzorów.

Miej serce, dla informatyka

A to uszyte ostatnimi czasy, przeze mnie serduszka w ‚piksele’.Kto śledzi mojego bloga pewnie zauważy, że z tego samego materiału (starej serwetki), powstał wcześniej już mały ptaszek oraz gąska. Mój stary Łucznik powrócił ozdrowiały z przeglądu, tak więc znowu zabieram się za naukę szycia, bo sprawia mi to dużą przyjemność.

 

Agape

” Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.”

Vincent van Gogh

czytaj dalej »

A niech to GĘŚ kopnie :)

Dawno mnie nie było na mym własnym gryzmolniku, jednakowoż na brzeżku biureczka ostrożnie przysiadłszy pisałam ostatnio zaległe prace do szkoły, a już w sobotę będzie finał mych zmagań, czyli obrona. W wolnych chwilach oczywiście zajmowałam się mą radosną twórczością, czyli wszystkim po trochu, a do tego załapałam nowego bakcyla- zaczęłam zmagać się z maszyną do szycia. Od zawsze chciałam posiąść tą tajemną wiedzę związaną z igłą i nitką. Onegdaj dziecięciem będąc pomagałam w szyciu mojej cioci, polegało to głównie na odrysowywaniu wykrojów, a następnie na wręcz hipnotycznym wpatrywaniu się w pracę maszyny- i ten terkot… ech. A dodać muszę, że była to nie byle jaka maszyna tylko taka stara wielka drewniana,(wielkości stołu teraz stoi na niej telewizor- uwielbiam ten mebel),  z taką podstawką metalową do deptania-napędzania, i wielkim kołem. Magiczna machina…

Tak miej więcej wygląda, może kiedyś zrobię zdjęcia całości to pokaże.

No i właśnie nadszedł czas, kiedy przełamałam się i zaczęłam szyć, wynikło to w dużej mierze z potrzeby, i tak to się zaczęło…

Jako pierwszy powstał chustecznik- nie będę pokazywać zdjęć, bo nie ma się czym chwalić- wyszedł bardzo nieudolnie- ale nauczyłam się przy jego szyciu kilku rzeczy i na pewno ponowię próbę. Następnym tworem ( to ta potrzeba), była torba do maty na jogę- wyszła za krótka :)- też nie pokażę. Po niej powstały dwie następne torby do mat, z tych już jestem w miarę zadowolona, są w użyciu i pokażę Wam, jak zostaną sfotografowane. A jak czasu mam mniej to szyję takie drobiazgi w ramach praktyk i to dziś chcę zaprezentować.

Moja ulubiona gąska :)

Powstała ze starej serwetki, i kawałka łatki w kratkę oraz 4 guzików. Od dzioba do ogona ok 13 cm.

czytaj dalej »