inicio mail me! sindicaci;ón

Lato było magiczne :)

No i nadszedł, ostatni dzień wakacji, szkoda wielka, bo te wakacje były niesamowite, do ostatniego dnia. Najbardziej zaskoczyli mnie  ludzie, cudowni, ciepli, życzliwi, przyjaźni, weseli i troskliwi… dziękuje losowi, że mogłam spotkać w moim życiu tak wiele, tak fantastycznych osób i spędzić w ich towarzystwie tyle pięknych chwil.

wakacje 2013r.

wakacje 2013r.

czytaj dalej »

Chorwacja b/w

Chorwacja kojarzy mi się głównie z cudowną jasnością i oszałamiającym błękitem, nie byłabym sobą gdyby parę zdjęć nie wyszło mi jednak czarno białych.

Chorwacja 2013r.

Chorwacja 2013r.

Chorwacja 2013r.

czytaj dalej »

Architektura

Kontynuując wątek wakacyjny, dziś Chorwackie elementy architektury. Eh.. pięknie tam jest.

Dubrovnik, most.

Dubrovnik, most 2013r.

Dubrovnik, 2013r.

Chorwacja 2013r.

czytaj dalej »

Czerwcowo

‚ W życiu pewne są tylko zmiany’

Przez ostatni miesiąc żyłam bardziej intensywnie, niż przez ostatnie pięć lat. Wiele zdarzeń, rozmów, ludzi, obrazów i myśli, to trochę jak ponowne odnalezienie zagrzebanej gdzieś siebie, zadziwienie: ja to wiem, ja to lubię, znam to? Krótki przegląd pamiątkowy: spacerowanie, podróże nocą, dasz sobie radę, sushi i wasabi, nigdy nie poznasz do końca drugiego człowieka, wino porzeczkowe, ‚Matka Joanna od aniołów’, ‚pani ma takie smutne oczy’, bździągwa, ‚jesteś piękna jak wejście gitary w stairway to heaven’, serce renifera i malibu, ‚Jak być kochaną’ i Raczek, Serafina Louis i Rousseau,” wstyd mi, bo to mój kolega’,lubię radlerki oraz miodowe, hipsterzy, miecz świętego Piotra, płyty fischerowskie i 13 kg złota, ‚ od złych ludzi lepiej trzymać się z daleka,, liścianie czyli ‚ Tajemnica zielonego królestwa, oraz Tedy, ‚zajmij się w końcu sobą’,Imagine, zakrystia po 23 i trzeszczenie starych schodów, zapach pracowni, Slano, ” tacy ludzie są skazani na samotność z własnego wyboru’, ‚zupełnie nie warto, ” z tobą jest lepiej niż z mamą,, ,kocham panią’, karma- w życiu wszystko wraca, brzydzisz mi się jako człowiek, K. Weill, A.Czechow, ‚ Poniedziałkowe dzieci’, zapach lipy i bzu czarnego- żeby tak mieć taki perfum,… a Warta wylała, tak na prawdę i tak metaforycznie…

graffiti 2013r.

O drugim maja

Majowy patriotyzm…. żal, narodowy smutek krążący w żyłach, wyssany z mlekiem zmęczonych matek polek, bieg ciągły, bieg za wczoraj, bieg  za jutrem, i nigdy nie dziś. Pijane  frustracje, kilogramy lęków dźwigane w siatkach razem z kapustą i pyrami, pesymizm i duma, i myśli nad grobami, i to ściskanie w sercu, że ciągle się kocha…

Kolejne trudne rozstanie… gdy ktoś kochany musi być dalej niżby się tego chciało…  i ciągle za kimś tęskno, za kimś sprzed lat, za kimś z wczoraj i najdziwniej za kimś kogo nigdy się nie poznało…

Potrzeba tworzenia… potrzeba wzbierająca, jak łzy które muszą kiedyś wypłynąć, inaczej takk strasznie dusi coś w środku…

„Jesteś Bogiem”

maj 2013r. tulipany

…ciągłe kolebanie się na parapecie życia…

02.maj 2013 r.

maj 2013r.

02.maj 2013 r.

Zdjęcia robione telefonem (a mój telefon nie należy, ani do najnowszych, ani do najlepszych modeli), a to powyżej jest moim ulubionym :)

02.maj 2013 r.

maj 2013r. tulipany

Chorwacja straganowo, kulinarnie itp.

Dziś Was raczej nie zaskoczę, drodzy podczytywaczo-podglądacze. Bo dzisiejszy wpis będzie o…? Tak! o Chorwacji :)

Dziś będzie straganowo, trochę flory, trochę fauny i trochę żarełka.

Źdźbła (trudne słowo :))

A to była roślinka, która rosła w wielu miejscach i była po prostu niesamowita; cała obsypana kwiatami, na tle błękitu nieba wyglądała wprost bajecznie. Ktoś może wie jak ona się nazywa? (Poniżej więcej zdjęć tej zjawiskowej rośliny). A przy okazji tej fotki warto zwrócić uwagę na auto, po wyspie jeździ wiele pięknych starych autek, a reszta ludzi jeździ skuterami, których jest tam najwięcej, myślę, że głównie ze względu na wąskie uliczki, niektóre bardzo wąskie.

czytaj dalej »

Chorwacja detalicznie

Ciąg dalszy moich zachwytów, tym razem nieco detali złapanych w obiektywie.

Uwaga dużo zdjęć :)

Woda bardzo słona, i bardzo bardzo czysta, a w niej pełno małych pasiastych i kropkowanych rybek. Okulary się przydają. Relaks na ciepłych białych kamyczkach, rozleniwienie stąd nieco krzywy punkt widzenia :)

A w ramach relaksu na plaży ‚burżujsko- lanserskiej’ można wynająć sobie takie łoże :)

czytaj dalej »

Czerwcowa sobota

Minął kolejny dzień, jeden z tak wielu i tak niewielu za razem. Taki podobny do pozostałych, a jakże odmienny. Jeden jedyny, który nigdy, przenigdy się nie powtórzy. Zwykła/niezwykła czerwcowa sobota. Zastanawiałeś się co ci dał ten dzień, co pomyślałeś budząc się rano, z kim rozmawiałeś, czego się nauczyłeś, co cię ucieszyło, co zadziwiło z kim się spotkałeś, co dałeś od siebie?  Ten dzień albo utknął w twojej pamięci, albo minął jak wyrwana kartka z kalendarza.

Dziś trwa…

Sobota 09.06.2012r.

Moja (sobotnia) kocica

uwielbiam na nią patrzeć :)

Mój (sobotni) kącik relaksu

Moja (sobotnia) radość, że winobluszcz przeżył eksmisje i teraz pięknie rośnie.

Moje (sobotnie) refleksje na temat przynależności do grup społecznych, siły potrzeby bycia członkiem grupy i możliwościach ‚manipulowania’ ludzkim umysłem ( to związane z odcinkiem Lie to me)

Mój (sobotni) ‚kolorowy’, smutny patriotyzm i religijność w jednym.

Moje (sobotnie) odurzanie się kolorami, zatapianie wzroku w tonach niepojętych, a ust w używce kibica.

I jeszcze moja (sobotnia) rozpusta. Bułeczki maślane, pachnące i cudownie mięciutkie, na których masło z taką gracją rozpływało się żółtawymi plamkami. I kiedy jeszcze ciepłe ukradkiem wślizgiwały się do buzi…mniam…

Wspomnienie kaw minionych

Podczas dzisiejszego rytuału popijania kawy, naszły mnie wspomnienia moich wakacyjnych kaw minionych, tych przyjemnych chwil wlewania w siebie owej mulistej cieczy i całej rodochy z tego płynącej.

To oczywiście tylko kropla w morzu wypitych kaw ;)

Od lewej kawa popijana w Starym Sączu w takiej kawiarnio- restauracji przy prześlicznym rynku, sernik był tam po prostu BOSKI.To zdjęcie z kwiatkami to jedna z codziennych kaw, popijana w kolejnej mojej ukochanej miejscowości jaką stało się Krościenko, do niej zwykle zajadałam ciastko z kremem lub bitą śmietą. Po prawej do góry kawka podróżna, wypita w Wadowicach, tam oczywiście nie obyło się bez kremówki, był też sernik wyjątkowo dziwny, bo z jakiegoś innego sera. Niżej już nie kawa tylko herbata z cytryną pita w jednym ze schronisk górskich- to też rytuał mój-trzeba w schronisku wypić herbatę z cytryną :). Po środku na dole kawka wypita w karczmie w Czerwonym klasztorze na Słowacji, gdzie pojechałam na rowerze cudowną trasą ze Szczawnicy. Na końcu inny trunek wypity na ławce przed kościołem w również mojej ukochanej Zawoji- były wtedy wznoszone toasty na cześć wakacji podczas pierwszego wieczoru wakacyjnej podróży…eh nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu, i tych kaw smakujących jak nigdy.

Vanitas

„Muszli z mórz i kamyków z gór
Ptasich piór i kolekcji ciał
Panów i pań, matki, ojca, sióstr
Nawet mnie
Gdybyś chciał…
Kamieniczki i uliczki z latarenką nie zabierzesz TAM
I stoliczka, talerzyka z kurzą nóżką nie zabierzesz też

Zaczynu na chleb, fotografii i płyt
Zgrabnych zdań i szuflady tajemnic
Trudnych tras, skóry zdartej z ud
Nawet mnie
Gdybyś chciał…
Bibelotów, pukla włosów dziecięcego nie zabierzesz TAM
Skoroszytów i pudełka lakowego nie zabierzesz też…”

Jak statki na niebie…

Wspominki z zeszłego roku, ahoj przygodo !

Wyjeżdżam jutro w góry. Podobno na południu pada, ale mam nadzieję, że zanim dojadę to się wypogodzi i będę mogła spokojnie wdrapać się na Babią Górę ( w zeszłym roku, rozchorowałam się na wyjeździe i mogłam tylko z gorączką pooglądać ją z dołu), a potem chyba będą pieniny. Bardzo się cieszę, bo czuję się ostatnio zmęczona i przygnębiona. A niżej kilka foto kolaży z zeszłorocznych moich wojaży. Pozdrawiam serdecznie i życzę Wszystkim wypoczynku, radości i słońca :)


czytaj dalej »

Mój mały Pamper

A to mój mały kochany Pamper. Zdjęcia nie są dobre jakościowo, ale mam do nich sentyment i lubię je bardzo.

Buziaki dla M.K i małej M. :)

czytaj dalej »

Za wyngłem? Za co???

Jeżyce godzina 15, ciepły, słoneczny majowy dzień. Chodnikiem tuż przede mną  mozolnym krokiem toczy się dwóch mężczyzn mniej więcej około 40-stki. Właściwie to chciałam ich wyminąć jednak zastawiony samochodami chodnik skutecznie mi to uniemożliwił. Tak, więc podążałam za Ichmościami odurzona zapachem jakiegoś tajemniczego eliksiru jakby wody kolońskiej typu ‘Brutal’, denaturatu, worka z rzeczami 14 latka wracającego z 3 tygodniowego obozu, słoika z petami, którego nikt nigdy nie opróżnia i jeszcze czegoś jakby… rozkładu. czytaj dalej »

Góry Sokole

wakacje,góry 2009r. Rudawy Janowickie

Ten dzień był w kolorze złota z domieszką szafiru.
Wypchany po brzegi pachnącym sianem.
Z falującymi łąkami, gdzie. trawa łaskotała bose stopy, a nostalgicznie brzęczące owady zamazywały granice pomiędzy świadomością, a sennym marzeniem.
Nitki słońca na rzęsach leniwie tkały czas, w którym chciałoby się pozostać na zawsze.

wakacje,góry 2009r. Rudawy Janowickie

Strona 1 z 3
1
2
3