Cytrusy
Czyż nie są piękne? Cudowne, ożywiające kolory, nie mogłam nie uwiecznić ich przed zjedzeniem. :)
Czyż nie są piękne? Cudowne, ożywiające kolory, nie mogłam nie uwiecznić ich przed zjedzeniem. :)
” Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.”
Vincent van Gogh
Dawno mnie nie było na mym własnym gryzmolniku, jednakowoż na brzeżku biureczka ostrożnie przysiadłszy pisałam ostatnio zaległe prace do szkoły, a już w sobotę będzie finał mych zmagań, czyli obrona. W wolnych chwilach oczywiście zajmowałam się mą radosną twórczością, czyli wszystkim po trochu, a do tego załapałam nowego bakcyla- zaczęłam zmagać się z maszyną do szycia. Od zawsze chciałam posiąść tą tajemną wiedzę związaną z igłą i nitką. Onegdaj dziecięciem będąc pomagałam w szyciu mojej cioci, polegało to głównie na odrysowywaniu wykrojów, a następnie na wręcz hipnotycznym wpatrywaniu się w pracę maszyny- i ten terkot… ech. A dodać muszę, że była to nie byle jaka maszyna tylko taka stara wielka drewniana,(wielkości stołu teraz stoi na niej telewizor- uwielbiam ten mebel), z taką podstawką metalową do deptania-napędzania, i wielkim kołem. Magiczna machina…
Tak miej więcej wygląda, może kiedyś zrobię zdjęcia całości to pokaże.
No i właśnie nadszedł czas, kiedy przełamałam się i zaczęłam szyć, wynikło to w dużej mierze z potrzeby, i tak to się zaczęło…
Jako pierwszy powstał chustecznik- nie będę pokazywać zdjęć, bo nie ma się czym chwalić- wyszedł bardzo nieudolnie- ale nauczyłam się przy jego szyciu kilku rzeczy i na pewno ponowię próbę. Następnym tworem ( to ta potrzeba), była torba do maty na jogę- wyszła za krótka :)- też nie pokażę. Po niej powstały dwie następne torby do mat, z tych już jestem w miarę zadowolona, są w użyciu i pokażę Wam, jak zostaną sfotografowane. A jak czasu mam mniej to szyję takie drobiazgi w ramach praktyk i to dziś chcę zaprezentować.
Moja ulubiona gąska :)
Powstała ze starej serwetki, i kawałka łatki w kratkę oraz 4 guzików. Od dzioba do ogona ok 13 cm.
Witajcie!
Prowadzę tego bloga już ładnych parę lat, ale dopiero całkiem niedawno odkryłam urok tzw. candy ( choć wolę mówić cukiereczki). Postanowiłam więc sama zaprosić odwiedzających mojego bloga na takie małe cukieraski. Często buszuję po różnych stronach niesamowicie zdolnych ludzi, chętnie poznałabym Was bliżej i przekonała się kto tu do mnie zagląda.
Jeśli więc macie ochotę zapisać się do zabawy, pozostawcie proszę komentarz pod tym postem, zamieście informację wraz ze zdjęciem o candy na swojej stronie ( jeśli nie macie bloga nic nie szkodzi- pozostawcie jakieś namiary na siebie). Losowanie planuję na 24 lutego.
Aaaa, przygotowałam do wyboru zestaw 1-dla tych co lubią produkować różne cudeńka: w skład wchodzą takie tam drobiazgi (trochę papierów 15 cm-15 cm, wstążek, guzików, koralików, tasiemek, papieru marszczonego, czerpanego itp.) i zestaw 2– dla tych co lubią już gotowce (filcowa bransoletka i kolczyki oraz zakładka ).
Napiszcie cobyście chcieli dostać (po kliknięciu na 'czytaj dalej’ zbliżenia na przydasie)
No to chyba tyle. Zapraszam i pozdrawiam serdecznie! :)
Akwarela 27 na 19 cm.
Zostawiam was z tymi miłymi zwierzaczkami i jadę do stolYcy, mam nadzieję, że będę już w poniedziałek. Miłego weekendu życzę :)
Pierwsza próba wykonania pudełka. ok. 7,5 cm, na 7,5 cm, wysokość ok 3 cm. Jest bardzo niedoskonałe, ale i tak miło je było robić i jest radocha :)
Taram! Oto ona moja Mercia kochana. Nie była zbyt zadowolona z sesji jaką jej wczoraj urządziłam, jej spojrzenie mówi mniej więcej ’ czyś ty człowieku do reszty zgłupiał’, i jest w nim coś z politowania pomieszanego z oburzeniem. Merka z racji ciemnego futra, potrzeby ciągłego jego mycia i ogólnej ciekawości związanej z ciągłą ruchliwością jest obiektem trudnym do fotografowania, tym bardziej cieszy mnie jak wchodzę w posiadanie jakiejś jej fotki.
Aniołków nigdy dość, jak jest Ci smutno i źle to zrób sobie aniołka ;) Aniołki to nie zawsze muszą być słodkie cherubinki w kędziorkach- do takich wniosków doszłam już czas jakiś temu ( tworząc aniołki płci męskiej ;)) i tak powstał między innymi aniołek dziadunio prezentowany dziś.
Witajcie w Nowym Roku!
Jak tam u Was się rozpoczął? Macie jakieś plany na najbliższe 363 dni? Może macie jakieś marzenia, które chcielibyście zrealizować właśnie w tym roku? Napiszcie bo jestem ciekawa. :)
Ja zrobiłam sobie listę książek, które chciałabym przeczytać w tym roku, jest dość długa więc nie wiem czy mi się uda, ale chciałabym…
Poza tym chciałabym miło spędzić wakacje, najlepiej i w górach i na mazurach, ale jak uda mi się gdziekolwiek wyjechać to i tak będę zadowolona.
Chciałabym też jak najwięcej robić zdjęć, znów zacząć wszędzie nosić z sobą aparat i doskonalić się w fotografowaniu jak i wszelkich moich hobbisycznych bzikach.
Chciałabym też bardzo w końcu iść do dentysty i nie dostać przedtem zawału serca ( kto mnie zna wie o czym mówię ;))
I chciałabym mieć w końcu normalną pracę.
Poza tym chciałabym żeby moim przyjaciołom dobrze się wiodło w tym roku, i żebym mogła być blisko nich jak dotąd :)
Na kilka innych rzeczy nie mam wpływu, choć chciałabym też… ale zostawię to w kategorii marzeń :)
A poniżej jeden z moich kiczyków.
Akwarela ok 15 na 12 cm.
„…a potem , kiedy już słońce osuszy ziemię, ruszymy w drogę.
– Nie osuszy jeszcze przez tydzień!- tłumaczyłem uparcie.
– A co to jest „tydzień”? I po co?
– Co „po co”?
– No, do czego służy?
– Tydzień??? Do mierzenia czasu.
– A po co? Pepe pytał zupełnie poważnie.
Indianie lubią sięgać sedna. Kiedy to robią, logika białego człowieka zazwyczaj traci grunt pod nogami i wszystko się wywraca.
– Po co mierzysz czas, gringo?- nie ustępował Indianin.
– Eee… Żeby się nie zgubić- odpowiedziałem niepewnie.
– Nie zgubić, gdzie?
– W czasie…- powoli sam przestawałem wierzyć w sensowność własnych słów.
– To ty potrafisz się zgubić nie ruszając z miejsca?”
„Hotel Świętego Augustyna” Shaw Irwin
” Czysta robota” Frederick Forsyth
„Gringo wśród dzikich plemion” W. Cejrowski (8,5)
„Suka” opowiadania („Tomek Baran”) W. Reymont
„Trucicielka” („Powrót”, ” Koncert Pamięci anioła„, Elizejska miłość”) E.E Schmitt
„Mendel Gdański” M. Konopnicka
Wyobraźcie sobie ( rzecz niewiarygodną), że wstałam dziś o 5.30, być może nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie to, że było jeszcze całkiem ciemno i zimno (-15 ), a ja ochoczo (to najbardziej niewiarygodna część ;), gdyż tym którzy mnie znają wiadomo, że jestem śpiochem i zmarzluchem) wyskoczyłam na dwór.
W końcu udało mi się wybrać na spacer z aparatem, czyhałam na zimowy początek dnia, niestety dziś słońce zaspało, albo i w ogóle nie chciało mu się wstawać, więc zamiast eterycznego różu na horyzoncie, świt raczej przyodział się w szarości.
Jakiś czas już temu zrobiłam taką serwetkę, ma ok 36 cm, i jest kremowa. Bardzo podoba mi się ten ostatni motyw, kojarzy mi się z kłosami zboża.
Słońce ziemią kołysze, chmury z nieba wytarło. Zda się słychać jak w ciszy, z kłosów sypie się ziarno…