inicio mail me! sindicaci;ón

Wpisy z zdjęcia

Mewia jesień

Sierpniowe zaróżowienie

Kiedyś będzie…

„…dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,

Myśli spokojne ponad wodami, pochyl miłością.”

K.I. Gałczyński

Wesołych Świąt

Mój mały, weselący się raj

czytaj dalej »

Poranki w Puszczykówce

Skąpany w słońcu zapach kawy, i mgły poranne zmierzwione jak włosy na głowie…

Poranek, zawisł, jak obraz na ścianie…

Listopad spacerowy

Las

I znowu nadeszła wiosna :)

I znowu nadeszła wiosna, jeszcze okryta szalikiem, ale już witana radośnie ściąganymi na słońcu czapkami. Wiosna o zapachu budzącej się ziemi, z porannym śpiewem ptaków, z promykiem słońca na zmarzniętym policzku. Wiosna z obietnicą zielonego piękna na tle błękitu nieba…

Korbolowa jesień

korbol 2016r.

Z bratać się…

Zbratać się z sobą, z czasem, uspokoić oddech i patrzeć jak wstające słońce odbija się w kroplach rosy…

bratki- moje kwiatki 2016r.

bratki- moje kwiatki 2016r.

bratki- moje kwiatki 2016r.

Puszczański poranek

Wstawanie o 5.30 w celu zrobienia kaszki dla dziecka, może okazać się także powodem do krótkiego pleneru w kapciach i szlafroku, do uśmiechu, do nasycenia się pięknem tego świata,… a tak się wstać nie chciało… :)

las

las

las

las

las

Moje teraz

Czas teraźniejszy jest naszym wyznacznikiem szczęścia, najlepiej i najdosadniej można je poczuć i określić tylko teraz, w chwili która trwa, bo przecież niczego poza tym tak na prawdę nie ma ( przeszłości już, przyszłości jeszcze). Poczuć szczęście wraz ze słonecznym ciepłem na twarzy, ze smakiem kawy na ustach, z uśmiechem dziecka, ze spokojem płynącym między drzewami, to moje wielkie szczęście na dziś :)

szczęście wiosenne

https://daszka.dicant.net/wp-content/uploads/2016/04/Artur-Rojek-Cisza-i-wiatr.mp3

Poznańska pyra

Znalezione na moim najukochańszym rynku w Poznaniu, czyli Jeżyckim :)

Poznań

Narodziny Dzieciątka

 

” Mchy mówiły:”Ach, cóż za złocistość?

Chyba będzie jakaś uroczystość.”

Dzięcioł z dębem rozmawiał znacząco,

że się cudo zdarzyło na łące.

 

Potem poszły poszumy trawami,

przyszła noc ze wszystkimi gwiazdami,

wzeszedł księżyc rumiany jak kucharz,

rzekł wiatrowi: ‚Ty mi trawy rozdmuchasz”.

 

I rozdmuchał wiatr posłuszny trawy,

zerknął z góry w nie księżyc ciekawy,

a tam dziecko leżało w sitowiu,

krasnoludek zrodzony w nowiu.

 

Więc przywołać rozkazał stworzenia,

stary księżyc i tańce i pienia,

ku czci czynić dziecięcia onego,

złocistego, niewiadomego.

 

I świetlików ognistą czeredę,

witał strumień płynący w dół.

A bór skrzypiał jak szary kredens

pełen zajęcy i ziół.

K.I. Gałczyński

Dziecię 2016r.

Strona 1 z 14
1
2
3
10
...
Ostatnia »