inicio mail me! sindicaci;ón

Mazurski świt, czyli kolorowe szaleństwo

Rybak

Z krzykiem rodzącego się dziecka, otulony w ciszę jezior i lasów budził się powołany do życia. Taki sam jak inne i zupełnie odmienny. Dla jednych pierwszy, dla innych ostatni, szary, lub pogodny, przewidywalny i całkiem nieznany. Taki w którym zmienia się wszystko wokół i taki w którym zmieniamy się sami. Pełen wzruszeń, śmiechu, bólu i łez.
Wpisany w przepisową ilość tyknięć zegara, gdzie czas przecieka jak piasek przez palce, lub ciągnie się jak cukierek mordoklejka.
Prezent którego często nie doceniasz, a on stoi codziennie, przed twoimi drzwiami ozdobnie zapakowany, z wielką kokardą na szczycie.
Dostajesz go zawsze, gdy jesteś w stanie otworzyć oczy i stwierdzić, że żyjesz.

Wspomnienia z wakacji- czyli myśli wędrujące

Po ziemi zaczyna przechadzać się  kolorowa pani, stukając wiatrem w okna naburmusza się ołowianymi chmurami, że nie skaczę z radości ani na widok jej kolorowej sukni utkanej z liści, ani  sznurów jarzębinowych korali . Popłakuje dżdżystym deszczykiem, że nie chylę czoła przed jej armią żołnierzyków z kasztanów i żołędzi. Wsłuchuję się w tęskne słowa piosenki „bo mnie jest szkoda lata i letnich złotych wspomnień. Niech mówią: głupi, o mnie, a mnie jest żal.
Za oknem szaro, smutno, a jeszcze przed miesiącem; pogoda, zieleń, słońce, naprawdę żal. ”
Otulam się szczelniej szalem i z bezimiennym kotem na kolanach wspominam słoneczne dni. Mruczący towarzysz zdaje się doskonale rozumieć mą tęsknotę, wodząc łapką za sunącą leniwie po szybie deszczową kroplą. czytaj dalej »

Kowary

Kowary, wakacje 2009r.

Zdjęcie to praca wspólna. Pozdrawiam anonimowego towarzysza ;)

Zamek Czocha

zamek Czocha wakacje 2009

Zamek Czocha – jest to obronny zamek graniczny położony we wsi Czocha,nad Zalewem Leśniańskim na Kwisie w polskiej części Łużyc Górnych. Pierwotna nazwa brzmiała prawdopodobnie Czajków (1329: castrum Caychow), przed 1945 Tzschocha. Powstał jako warownia graniczna na pograniczu śląsko-łużyckim w latach 1241-1247 z rozkazu króla czeskiego Wacława I.

czytaj dalej »

Boże Ciało

Boże Ciało, Grodzisk Wlkp. 2009r.

Witryny różnych sklepów, przyozdobione w Boże Ciało w Grodzisku Wlkp.

Odurzania się ciąg dalszy…

„Ziemia”

Pogładziła się z zadowoleniem po swej okrągłej doskonałości. Wszystko oddało jej pokłon i udało się na spoczynek. Rozplotła swe słoneczne warkocze i wywiesiła za okno księżyc. Cud się dokonał… jutro czas na następny…

kwiatek (14.05.2009r.)

kwiatki 14 maja 2009r

Ogród botaniczny 14 maja 2009r

czytaj dalej »

Dom Zdrojowy

Dom Zdrojowy w Swieradowie Zdroju (maj 2009r.)

Świeradów Zdrój, to jedno z moich ukochanych miejsc. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Pamiętam jak dziś, gdy pojechałam tam po raz pierwszy z moją ciocią, miałam wtedy może 10 lat. Było cudowne gorące, wybujałe zielenią lato…i moja pierwsza podróż w nieznane :)  Eh…
Po długiej podróży pociągiem do Jeleniej Góry, a później autobusem po krętych górskich drogach, w końcu dotarłyśmy na miejsce. Ostatkiem sił, wyglądając zapewne jak lunatyczki, znalazłyśmy pokój i padłyśmy jak nieżywe. Gdy się obudziłam, pamiętam jak dziś, że pomyślałam, że tak właśnie musi wyglądać niebo. Z okna rozpościerał się widok, zatykający dech w piersiach. Słońce kładło się za wzgórzami pozostawiając, smugi złota, czerwieni, pomarańczy i miedzi, wokół ogromne świerki kołysały się dostojnie, łąka tuż pod oknem pachniała nieziemsko grając koncert traw i setek świerszczy. Powietrze było jak kryształ, tak jak i woda w potoku płynącym leniwie przez las i polankę tuż obok. czytaj dalej »

Upajać się wiosną, zieleń wstrzykiwać dożylnie.

Jestem ćpunem.
Na głodzie przez pół roku, połykam substytuty w tabletkach, zaśmiecam umysł, sztucznymi obrazami, odtwarzam dźwięki, dawno umarłe, obecne, a jednak nie prawdziwe. Na skraju szarej rozpaczy, z najczarniejszych myśli stojących nad brzegiem przepaści, dostrzegam ten nikły blask. Z nieśmiałością pełznę ku niemu, wyciągając trzęsące się, szare dłonie, z przyspieszonym biciem serca, napięciem i oczekiwaniem. Przystaję mrużąc oczy z niedowierzaniem i obłąkanym smutkiem, wpatruję się w ten blask, który staje się coraz silniejszy. Czuję jak adrenalina zaczyna buzować we krwi, przyjemne podniecenie rozpływa się falą ciepła po moimi zziębłym ciele. Naprężam się jak kot gotowy do skoku. Staję na nogach i zaczynam biec ku światłu, tracąc oddech, ostatkiem sił, dopadam swojej działki. Trzęsę się z rozkoszy, dawka została podana. Tak! Upajam się nią, wciągam nosem, pochłaniam przez skórę, wlewam do uszu, rozszerzone do granic możliwości źrenice, chłoną ferie barw i światło. To światło, które leczy, upaja, daje moc i siłę, to, które migocząc tęczą na rzęsach łaskocze myśli i wywołuje uśmiech do samego siebie. W głowie mi się kręci od fal zapachów, ogarniających mnie ze wszystkich stron, i ten śpiew traw, szum wiatru, kołysanie zieleni młodego życia. Czuję się jak na karuzeli, w lustrze widzę jakieś dziecko ubabrane lodami, ze strupami na kolanach i iskierkami w oczach. Zapach pulsującej ziemi, powala mnie w końcu, padam w żółtą nieskończoność pól… płacząc ze szczęścia.
Bycie ćpunem to najlepsza rzecz, jaką życie mi dało, aby je podziwiać.

01-02majan2009r-wycieczki po wielkopolsce

01-02 maja 2009r-wycieczki po wielkopolsce

Wpis ten dedykuję osobie, która jest mi bardzo bliska, i bardzo ważna w moim życiu, która pojawia się zawsze, gdy mam jakiegoś dołka (jakby miała jakiś czujnik :)) Podnosi moją głowę do góry, wspiera,daje kopa, i każe mi wierzyć w to o czym, czasem nie śmiem nawet marzyć.
Dziękuję Patrycjo.

Mazurska Venus

Venus

‚Na mazury, mazury, mazury, popłyniemy tą łajbą z tektury…”

Trzy rejsy wystarczyły, żebym zakochała się i w pięknej staruszce Venus, i w mazurskiej atmosferze relaksu.

Teraz w czasie nieokreślonym pomiędzy smutną zimą, a nierozbudzoną jeszcze wiosną, tęskno mi bardzo do tej przestrzeni, niewysłowionej zieloności, intensywności barw, plusku fal rozbijających się o burty, wszędobylskich kaczek i łabędzi, kiczowato boskich zachodów słońca, grillów, ognisk, gitar, cudnego nocnego nieba ledwo widocznego spod szaty gwiazd, śniadań na pomoście, kibla za 1zł, bliskości ludzi znanych i prostoty poznawania obcych… i kołysania, gdy człowiek czuje się jak dziecko zasypiające w objęciach matki ziemi…

mazury 2008

(fot.Dies)

(z chęcią powrzucałabym, też zdjęcia z cudownymi załogami, z jakimi miałam przyjemność pływać, ale nie wiem czy się zgodzą, niemniej pozdrawiam wszystkich gorąco :))

Pałac w Biedrusku

8-11 listopada 2008r.

Biedrusko – wieś w Polsce położona w województwie wielkopolskim, w powiecie poznańskim, w gminie Suchy Las, leżąca nad Wartą, ok. 5 km na północ od granic Poznania i ok. 15km od centrum.

czytaj dalej »

Pałac w Wilkanowie

Wilkanów

Zawędrowałam kiedyś w piękny letni dzień, prostą drogą wiodącą z Międzygórza, do wsi leżącej nieopodal- do Wilkanowa. Okolica bardzo malownicza, choć wieś została w dużej mierze zniszczona przez powódź, zdaje się, że w 1997 roku. Przez całą wieś ciągnie się długa droga, wzdłuż której stoją sennie przystrojone w ogródki domki, na końcu sklep, kościół i pozostałości po dawnym pałacu. Jako, że uwielbiam stare, opuszczone i zapomniane miejsca, tak też to stało się jednym z moich ulubionych punktów wycieczkowych zawsze kiedy, jestem w tych okolicach.

czytaj dalej »

Kino „Fala”

Kino \"Fala\"

Kino „Fala” znajduje się w Giżycku. Jest to bardzo osobliwe miejsce, będąc tam odnosi się wrażenie podróży w przeszłość, gdzieś do czasów PRL-u. W środku wystruj z czasów Girekowskich, jakieś stare fotele, dzungla zakurzonych kwiatów, ściany z kamyków, na zewnątrz mozaika w znaki zodaku. W portierni siedzi w kapciach starszy pan, wpuszcza na seans tylko wtedy jeśli zbierze się grupa 10 osób :) Jeśli więc komuś bardzo zależy na obejrzeniu filmu, może nagabywać przechodniów ;)

Bardzo sympatyczne i klimatyczne miejsce.

Sztynort

Sztynort (2008r.)

Sztynort to miejscowość położona na malowniczym półwyspie pomiędzy trzema jeziorami: Sztynorckim, Dargin i Kirsajty, powstała w początkach XIV wieku. Wieś Sztynort (z niem. Steinort; stein – kamień, ort – miejsce). Jest  tu spora przystań oraz popularna wioska żeglarska. T.I.G.A. MARINA Sp. z o.o. (właściciel i administrator portu jachtowego położonego nad Jeziorem Sztynorckim), w bezpośrednim sąsiedztwie jednego z najciekawszych zabytków w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich, a mianowicie barokowego pałacu w Sztynorcie.

Pałac ten dawniej zamieszkiwała rodzina Lehndorfów – jeden z najstarszych w Prusach Wschodnich rodów szlacheckich. Pojawili się oni w tym regionie jeszcze w czasach krzyżackich około 1422 roku i bardzo szybko stali się niezwykle zamożnym i wpływowym rodem.

Pałac Lehndorffów powstawał przez wiele lat. Pierwsza wersja powstała w XVI wieku, kolejna w latach 1554-1572, jednak zasadniczą część budowy przeprowadziła w latach 1689-1691 trzecia żona Gerharda Lehndorffa – Maria Eleonora. Powstał wtedy dwukondygnacyjny budynek z charakterystyczną więźbą dachową. Dębowe schody były ozdobą sieni pałacu. Przepiękne wnętrze z dekoracyjnymi kominkami, malowanymi olejno plafonami i przepięknymi sztukateriami tworzyło niepowtarzalny klimat. Przed budynkiem znajdował się dziedziniec z cudownym widokiem na Jezioro Sztynorckie. W północnej części rezydencji znajdował się spory park. W latach 1650-1680 posadzono słynne sztynorckie dęby. Park okalający pałac był jednym z największych w tamtym okresie. Liczył sobie ponad 18 hektarów. Cały teren był zadbany, ukwiecony, obsadzony wieloma gatunkami drzew. Znajdowały się tam również rzeźby parkowe, natomiast na jednej z polan w 1741 roku powstał zegar słoneczny. W XIX wieku rozbudowano pałac, natomiast w parku powstała neogotycka kaplica i neoklasycystyczna herbaciarnia. Ostateczny kształt pałac uzyskał w latach 1860-1880. Do końca II wojny światowej był siedzibą rodu Lehndorff-Mgowskich. Ostatni właściciel z tego rodu – Heinrich von Lehndorff został zabity w 1944 za udział w spisku na życie Hitlera.

W roku 1941 znaczna część pałacu została przejęta przez ministerstwo spraw zagranicznych. Cenne dzieła sztuki zaginęły, a dziś pałacyk, wraz z przyległymi budynkami, wymaga solidnego remontu, jednak brak na to środków. Pomimo tego, warto jest go odwiedzić. Z wyjątkiem kilku elementów neogotyckich, całość utrzymana jest w stylu barokowym- forma ta została mu nadana podczas odbudowy ( w XVII został zniszczony przez Tatarów). Całość znajduje się na dziedzińcu, otoczonym przez imponujące budynki gospodarcze.

Od 1998 roku właścicielem całego kompleksu Sztynorckiego i pałacu, który w 1979 roku, decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, został wpisany do rejestru zabytków województwa suwalskiego, jest firma T.I.G.A. MARINA

mazury_2008

Sztynort 2008 rok. Miejsce urocze, pełne duchów.

Dwoje

Teatr Ósmego Dnia

„Jak ułożysz sobie niebo, to reszta sama się ułoży”

Strona 2 z 3
1
2
3