Cyto dzieci 14
S. (lat 6)
Na placu zabaw, kuca gmerając w ziemi znajduje biedronkę- mamrocze do siebie.
O biedronka. Nie żyje… hmm, ale wczoraj widziałem biedronkę w gorszym stanie.
S. (lat 6)
Na placu zabaw, kuca gmerając w ziemi znajduje biedronkę- mamrocze do siebie.
O biedronka. Nie żyje… hmm, ale wczoraj widziałem biedronkę w gorszym stanie.
Kolczyki na zatyczki, wykonane ze sznurka sutaszowego i perełki, długoś ok.3 cm.

A dla mniej zorientowanych takie coś powstało z dwóch sznurków do sutaszu i kabaszona, a od spodu podkleiłam kawałek filcu.
Kolczyki takie jakby trochę sutaszowe (długość kolczyka bez bigla ok 4,5 cm)
Oto moja pierwsza, daleka od doskonałości broszka, wykonana w technice sutaszu.
Udział wzięli N. (lat 6) i Pani
N. -Widziała Pani takiego nowego opla kabrio?
Pani- Nie, chyba nie widziałam.
N. – szkoda, fajny jest , taki zielony.
W końcu mogę z kimś pogadać o samochodach :)
A to tak z okazji moich 4 urodzin :)
…nigdy nie wiemy kiedy widzimy kogoś po raz ostatni…a 'każda chwila jest wiecznością moja beji’ :)
Czasami są takie dni, które są obok ciebie, albo ty obok nich…mijanie się wzajemne czasu i bycia i wszystko jest nie do końca, nie takie…
A jednak życie to pasja, to pochłanianie cząstek, skrawków, chwil, spojrzeń… to ten jeden moment… co chwilę…
Wszystko co się dzieje ma jakiś sens, bo trzeba nam się z tym zmierzyć, to ciągłe tworzenie… tworzenie siebie… ’ nic nie dzieje się bez przyczyny?’…
Tylko właśnie znalezienie sensu, bywa nieraz najtrudniejszym zadaniem…
Opieliłam wczoraj pomidorki na działce, pogoda była taka ooo… w kratkę, więc trochę zmokłam. Przywiozłam już sporo dojrzałych pomidorów, kilka kabaczków, wysuszoną miętę i majeranek, trochę cebuli i czosnku no i fasoli całą torbę- uwielbiam fasolę zwłaszcza zieloną robioną ’ po mojemu’.
A to niedzielna, letnia kolacja :)
’Zaprawiam się’ ostatnio przed zimą, głównie dżemy zrobiłam, ale także trochę sałatki z cukinii, leczo i musu jabłkowego też kilka słoików, no i jeszcze będę robić ogórki i pomidory no i może jeszcze coś :) Trzeba się czymś pocieszać w te słotne i pochmurne dni, i świetne do tego są właśnie te odrobiny lata zamknięte w słoikach :) A teraz już coraz częściej czuję zbliżającą się jesień…
A taki woreczek i „poduszeczkę” uszyłam na przywiezioną z Chorwacji lawendę. Wykorzystałam do tego celu moją starą spódnicę, która już mi jakoś nie leżała :)
Pozdrawiam tonąc w zapachu lawendy :D