Meczet ;)
Katedra na ostrowie Tumskim.
Trafiłam przypadkiem na bardzo ładne graffiti, spacerując pomiędzy Wartą, a Starym Rynkiem w Poznaniu, pewnego pięknego majowego dnia. Słoń był wielgaśny, myślę, że naturalnych rozmiarów. Pozdrowienia dla tak uzdolnionych grafficiarzy :)
Niepruszewo to wieś położona w województwie wielkopolskim, w powiecie poznańskim, w gminie Buk (7 km. na wschód od Buku).
W XVII wieku własność Bilińskich, w XVIII Krzyckich, od 1870 do II wojny światowej książąt von Reuss.
Dwór (pałac) eklektyczny zbudowany w 1870 roku. Ozdobna brama wjazdowa z końca XIX wieku.
Park o powierzchni 4,6 hektara założony w pierwszej połowie XIX wieku
Hej ho! Byłam ostatnio na pierwszej w tym roku wyprawie do miejsc, zapomnianych, tajemniczych, ekscytujących. Tak się złożyło, że wybrałam się tam w gronie zapalonych fotoamatorów, oraz jednej wyjątkowo cierpliwej modelki Magdy (pozdrawiam). Po raz pierwszy zatem miałam okazję popstrykać zdjęcia komuś kto nie ucieka, nie zasłania się i nie mówi 'nie rób mi zdjęć, źle wychodzę, nie mam makijażu za to mam pryszcza’- lub coś tam jeszcze. Plener pałacu w Niepruszewie ( o którym później jeszcze pewnie coś napiszę) okazał się bardzo inspirujący, wielkie hale, kolorowe tapety na ścianach, odpadające tynki, zapewniły ciekawe i niecodzienne tło, szkoda, że nie umiem ustawiać odpowiednio aparatu, ale liczy się zabawa, a ja miałam ogromną przyjemność w robieniu tych zdjęć. A oto efekty.
Podstawka pod kubek, malowana akrylami na płytce (kafelku), potem pociagnięta dwukrotnie lakierem.
Oto mój pierwszy olejny wyczyn. Jeszcze bez ramki. Wymiary 13na 18 cm, farby olejne. W rzeczywistości prezentuje się lepiej niż na zdjęciu.
A tu już w ramie :)
'Na mazury, mazury, mazury, popłyniemy tą łajbą z tektury…”
Trzy rejsy wystarczyły, żebym zakochała się i w pięknej staruszce Venus, i w mazurskiej atmosferze relaksu.
Teraz w czasie nieokreślonym pomiędzy smutną zimą, a nierozbudzoną jeszcze wiosną, tęskno mi bardzo do tej przestrzeni, niewysłowionej zieloności, intensywności barw, plusku fal rozbijających się o burty, wszędobylskich kaczek i łabędzi, kiczowato boskich zachodów słońca, grillów, ognisk, gitar, cudnego nocnego nieba ledwo widocznego spod szaty gwiazd, śniadań na pomoście, kibla za 1zł, bliskości ludzi znanych i prostoty poznawania obcych… i kołysania, gdy człowiek czuje się jak dziecko zasypiające w objęciach matki ziemi…
(fot.Dies)
(z chęcią powrzucałabym, też zdjęcia z cudownymi załogami, z jakimi miałam przyjemność pływać, ale nie wiem czy się zgodzą, niemniej pozdrawiam wszystkich gorąco :))